Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Sześćdziesiątasiódma

Sześćdziesiątasiódma

4 październik 2015

Dla takich weekendów, ludzi, przeżyć warto żyć. 

Naprawdę rzadko zdarza mi się pić dwa dni pod rząd. Tym razem jednak oba nie były do końca zaplanowane, więc nie mam sobie ich za złe. 

W piątek dostałam ofertę picia po robocie. Nie było to nic nowego, pytali mnie już o to kilka razy, jednak odmawiałam bo zwyczajnie nie chciało mi się zostawać do końca, ale też z drugiej strony nie umiem zbyt dobrze pić ani nie chciałam pokazywać swojej otwartej strony po alkoholu. No, ale stało się, moje plany wieczorne z Domą i wydawaniem milionów monet na kosmetyki spełzły na niczym, bo ta nie odbierała, a mi jakoś się nie spieszyło do domu. Na dodatek jakieś pół godziny przed końcem pracy dowiedziałam się, że jest to pożegnalne picie do Mateusza, bo - chociaż mówił, że nadal będzie tu pracować - dostał dobry staż w swoim zawodzie, co od razu nas eliminowało. Najlepsze, że będzie pracować tuż obok, więc na kolejne picie też pewnie wpadnie. 

Wróciłam o drugiej do domu. Nie spodziewałam się, że będzie tak fajnie. Chociaż myślałam, że wypije jedno piwo - którego oczywiście nie zaniedbałam - to jednak dałam się skusić na kieliszek wódki. No dobra, dwa. W sumie nie pamiętam ile ich dokładnie było, ale to nie jest ważne. Byłam w stanie kontrolować swoje zapędy ( nie to co następnej nocy ^^ ). Dowiedziałam się za to kilku ciekawych rzeczy - że Marzen ma jakieś swoje osobiste powody, żeby nie szanować Anety, notabene okazała się cholernie przemiłą osobą, nie raz nie dwa dostałam od niej buziaka, przytulała mnie często i czochrała po głowie - to było takie słodkie! A myślałam, że nie nie lubi, bo zbyt często rozmawiam z Arturem, jej narzeczonym. A jeśli już jesteśmy przy nim to odbyłam z nim szczerą rozmowę. Tak naprawdę to sam do mnie przyszedł, usiadł obok i dowiedziałam się, że zauroczył się mną, wspomniał nawet, że zaczął bać się o swój związek z Marzen, i oczywiście że miał ochotę mnie przelecieć - co oczywiście niesamowicie mi schlebiało, a na dodatek powiedział, że jestem prawdę piękna i nie powinnam tak na siłę szukać faceta bo to samo przyjdzie - tak dokładnie poznałam jego historię z Marzen, która zaczęła się od ich spotkania w zespole, poprzez wspólne spacery i poznawanie się, po oświadczyny na plaży nad jeziorem u nich w Augustowie. Z nim też tulałam się kilka razy, ale później zamulał, bo nasz chudzina ma słabą głowę. Dowiedziałam się też trochę o Darku - niestety, Artur jest pierwszą i mam nadzieję ostatnią osobą z roboczego otoczenia, która wie, że on mi się podoba. Wymsknęło mu się, że Dario ma problemy z Kamilą i podobno niedługo mogą się rozstać. Nie, żebym jakoś na to liczyła, wiem że i tak nic by z tego nie wyszło, więc nie robię sobie nadziei na dalsze kontynuowanie tego bliższego rodzaju znajomości. I na koniec dowiedziałam się jakim słodkim misiakiem jest Michał kiedy się napije. Jego oczy spoglądające na Marzenę tulącą ledwo przytomnego Artura były przejmujące. Zmieniłam co do niego swoje podejście. Teraz z ostatniego "przedsezonowego rzutu" zostałam tylko ja. Reszta to nówki, albo starzy bywalcy. Zobaczymy ile wytrzymam ;)

I oczywiście jak przyszła Kasia to przestałam być tą seksowną w proficie :c

A jeśli o sobotę chodzi.. Tak naprawdę koncert Alegorii na którym byłam oraz supportowanych przez nich Swoop Solly ( niezłe przystojniaki, chociaż wokalista ma dziewczynę :c - ale pozostaje mi gitarzysta, Damian *-* ), którzy byli naprawdę genialni, był jedynie przystankiem i chwilę aby odetchnąć przed tym co niosła ta noc. Wyszłam chwilę wcześniej z koncertu, aby jak najszybciej dostać się na Bródno - oczywiście rozpierdalają tam tramwaje, więc trzeba zastępczymi liniami tam dotrzeć :c Jechałam tak, bo chciałam spotkać chłopaków, poznać nowe dziewczyny z kierunku Miko. Nie spodziewałam się, że spotkam tam też Kurkę i resztę. Byłam tak szczęśliwa odkąd przekroczyłam próg, że nawet nie zauważyłam nieobecności Ziela - i kurwa dobrze! 

Nie liczyłam na wiele po tej imprezie. Dlatego długo wahałam się czy w ogóle iść. Jednak teraz nie żałuje niczego. Absolutnie niczego. Może jedynie tego, że było tak mało czasu i nie zgodziłam się na pójście do samochodu. Ale to szczegóły. 

Zaczęło się niewinnie. Zobaczyłam Janka, który wyglądał o niebo lepiej w blond irokezie niż w całej blond łepetynie , i aż prawie na niego wskoczyłam. Dałam mu buziaka w policzek. To był pierwszy znak. Potem dziewczyny zaciągnęły mnie na wódkę, potem wyszłam na papierosa, potem znowu wypiłam. I nagle znalazłam się w objęciach Żaby. A obok pojawił się Janek. Pamiętam pytania Żaby : "Nadal się starasz?" Odpowiedziałam przecząco, bo taka prawda, że nie mam szans, ale.. "Nie przeszło ci?" Tego nie powiedziałam. Żabcia został zabrany na parkiet, a ja zaczęłam czystko koleżeńską rozmowę z Jankiem - pomijając jego rękę na półce za mną, która czasami dotykała mojej talii. Dowiedziałam się, że przez całe wakacje trenował sześcioletnie dzieci w tenisie, ale odrzucił ofertę prawdziwej pracy. Że oddał ojcu samochód, który go odrestaurował. Że zaczął na poważnie myśleć o scenariuszach i chodzi teraz na kursy. Że Zaćma się rozpadła, a drugi zespół nadal nie ma nazwy i praktycznie jest w komplecie, ale szukają perkusisty - oczywiście Janek wraca do basu ( *-* ), ale nadal będzie śpiewał. Że wyprowadził się od babci i teraz mieszka z mamą, bo tam ma dostęp do laptopa (szkoda, bo wtedy można by było szybko do niego skoczyć ;). Nie omieszkałam wytknąć tego jak mnie olewał w moje urodziny. Że ogólnie mnie ignorował. Że wreszcie mogę z nim normalnie pogadać. 

Nie do końca pamiętam, które pierwsze objęło drugą osobę, ale ogólnie przenieśliśmy się na kanapę, gdzie już bez krępacji położyłam mu nogi na kolana, a on swoje dłonie na nich. Nadal rozmawialiśmy, śmialiśmy się z tańczących, on obejmował mnie w talii, ja drapałam go po szyi i niszczyłam irokeza. Potem chyba usiadł obok nas Karczi z Kingą (kibicuję bardzo!), ja skoczyłam do łazienki i ogólnie zaczęło się robić gorąco. Tylko czekaliśmy na te momenty jak ktoś wyjdzie z pokoju, aż wreszcie się Miko (zbawco!) powiedział, że może lepiej rozłożyć kanapę, więc poszliśmy do jego pokoju. Był pusty, więc ulokowaliśmy się na łóżku. I zaczęliśmy całować. Ja pod nim. Potem zrobiłam to, na co czekałam u Rogowskiego - usiadłam na nim okrakiem i ocierałam się o jego krocze. Zapomniałam wspomnieć, że miał nowe spodnie, w których wyglądał naprawdę seksi! Potem niestety wparowano nam do pokoju, musiałam z niego zejść, ale położyłam się obok. Wszyscy oprócz Żaby, który zaległ na fotelu, opuścili lokum, więc mogliśmy dalej zająć się sobą. Dziwnie było to robić tak pod czyimś nosem, zwłaszcza Żaby, ale w tamtej chwili nie zauważałam nawet jego obecności.

Niestety, okresik, więc Janek był znowu cholernie zawiedziony, bo nie zmaca. Za to ja się wzięłam do roboty. Rozpięłam mu pasek, potem guzik i suwak, aż wlazłam pod bokserki. Był taki mięciutki, ale wewnątrz twardy. W sumie to był taki prawdziwy drugi raz, kiedy dotknęłam czyjegoś członka ( Bolka nie liczę, bo nawet nie wiem czy on wtedy coś w tych spodniach miał xD ). Choć Sunrise, o którym wreszcie muszę wspomnieć, to przy tym wszystkim pikuś. 

Było ciekawie, zwłaszcza, że co chwilę jakieś osoby zapalały nam światło, a Janek cały czas jęczał, żebym go zakrywała xD Pomimo obecności Żaby dałam mu zrobić to co ostatnio. Zadarł mi stanik i całował po piersiach. A tak naprawdę tylko po lewej. Jednak jakoś mnie to nie podniecało, pewnie przez brak jego ręki w majtkach. Za to zauważyłam, że upodobał sobie całowanie mojej szyi. Dopiero po powrocie odkryłam, że mam malutką malinkę na samym środku gardła. Słodko. Ja niestety nie miałam tej przyjemności tego zrobić, chociaż powiedział, że mogę.

Kiedy zaczęło się robić niebezpiecznie zebraliśmy się do łazienki. Nie włączaliśmy światła, spuściłam mu spodnie i zabrałam się wreszcie do robienia tego prawidłowo. W górę i w dół, czasami zakręcić kciukiem po mokrawym żołędziu. Cały czas się całowaliśmy, Janek trzymał drzwi jedną ręką, żeby nikt nam nie przeszkadzał. Hmm, jak tak sobie teraz myślę to nie miał tak aż tak dużo włosów ( nie to co Karczi ) albo nie zwracałam na nie uwagi. Złapałam się też na myśleniu, że chciałabym go polizać, ale wtedy to by wyglądało koszmarnie, ja bym się czuła koszmarnie. Więc opanowałam w sobie tą chęć i po prostu robiłam swoje. Bałam się, że nic nie czuję, że robię to źle.. Aż ktoś włączył światło. Spanikowaliśmy. Janek szybko się pozbierał i dziwnym trafem nie natykając się na nikogo wyszliśmy. Potem chcieliśmy wrócić do pokoju Miko, ale Żaba zaległ na łóżku. Janek próbował go wypierdolić stamtąd, ale ten się nie dał, więc Janek usiadł na regale, ja na krześle, chociaż oczywiście często podchodziła i go całowałam. Całowaliśmy się cholernie często tego wieczoru. I to było cudowne. Chociaż nie tak świetne jak pamiętam, ale może idealizacja wspomnień zrobiła swoje. Ważne, że było bosko. 

Poszliśmy wreszcie do kuchni, gdzie Janek zauważył policję przez okno, sam musiał ochłonąć, chociaż i tak skończyło się to ponowną wizytą w toalecie ^^ Powiedział mi wcześniej, że zanim ktoś nam przerwał chciał mnie ostrzec, że jest bardzo blisko, no, ale wiadomo jak się skończyło. Potem trochę postaliśmy, nasze pary ( Miko i Iza, której jakoś nie polubiłam, oraz Karczi i Kinga ) zaległy na kanapie, więc nie było się gdzie podziać. Przytulałam się do niego, trzymałam go za rękę całowałam czasem. Było tak how sweet. Pamiętam, jak poszedł sprawdzić o której zaczyna mu się kurs ze scenariuszu komedii romantycznej, a ja smutna usiadłam na blacie, to potem podszedł do mnie, stanął w moich nogach i dał mi buziaka. Takie momenty właśnie kocham najbardziej. 

Wreszcie potem powiedział, że moglibyśmy iść do jego samochodu, bo nim przyjechał, ale nie wiadomo jakby się to skończyło. 

Około 3 się zebrał. Pomogłam mu się ubrać, przez co cały czas lądowałam w jego ramionach. Najlepsze było wyjście przez ostateczne drzwi. Już trzymał dłoń na klamce, ale odwrócił się i znowu namiętnie pocałował. Długo. A potem kazał mi zamknąć za sobą drzwi. Prawie od razu chwyciłam komórkę i napisałam czy na pewno nie chce mnie odwieść, gdzie popełniłam aż dwa błędy bo napisałam "odwieźdź". Kurwa, upojona miłością i wódką, no!

Pamiętam jak chwilę przed wyjściem powiedziałam mu, że kiedyś to powtórzymy, żeby nie opierał się. A on się zamieszał i powiedział, że tego nie planuje nigdy, po prostu wychodzi, że dzisiaj też podjął taką decyzję. I że nie tylko ja mam zamiar atakować, co wywołało u mnie motylki w brzuchu. Najważniejsze dla mnie jest to, żeby mnie nie odpychał. Z resztą dam sobie radę ;)

A powracając jeszcze do Żaby.. Jemu też dałam buziaka. Taki był skacowany i nachalny, kiedy się z nimi żegnałam jak leżeli u Miko w łóżku i chcieli żebym też tam weszła, że jak się podstawił to chyba z dwa czy trzy był.. Ups ^^

Ta impreza patrząc na czas i intensywność picia była cholernie udana! Prawie nie byłam pijana, a jednak udało mi się przezwyciężyć nieznane i być o krok bliżej od stracenia dziewictwa! Już prawie wiem, że to się stanie. Chociaż wolałabym oszczędzić tylne siedzenie jego samochodu ^^



milanowa

[Powrót] Skomentuj